wtorek, 28 lipca 2015

Witam nocną porą:)
kiedy pewnie większość śpi ja buszuję po moim mieszkanku i pracowni :)
to czas kiedy zapadam w amok zdobienia , ta cisza i spokój mnie wciąga na maxa :)
nikt nie przeszkadza , nikt nic nie chce , nikt nie przerywa 
więc jak tu nie kochać tej właśnie pory;)
jedyne co słyszę to obok chrapanie mojego Tobisława ...
bo od kiedy jestem bezrobotna i jestem cały czas w domku 
skumplowaliśmy się bardziej :) i nie odstępuje mnie na krok ...
najbardziej mu pasuje środek bałaganu zdobienniczego
folie , pędzle, farby , lakiery w samym środku tego bałaganu mój 
kochany Tobisław się zawsze wyleguje i nic mu nie przeszkadza ;)
ostatnio na grupach i blogach zapadł amok zdobienia na tzw. "metal"
dziewczyny robią cuda cudeńka różnymi metodami i różnych przedmiotów 
wychodzą różne cacka , każdy inny , każdy indywidualny i każdy 
jedyny w sowim rodzaju...ale chyba o to w tym chodzi 
oprócz metalicznego zapędu , w który ja też zapadłam;)
jest też lekki zapęd w stronę gazy takiej najzwyklejszej z apteki ...
postanowiłam i ja dziś się pobawić gazą ...
i co i super :) tam gdzie zawsze mamy uważać na zagięcia i zmarszczki 
przy gazie im więcej tym lepiej , bo to daje lepsze efekty :)
tak mi się przynajmniej wydaje ,że tak jest 
ja zajęłam się dziś kanką , czy też dzbankiem ...
na ostatnim zdjęciu widać podobną jaka była moja , bo w tym 
zapędzie zapomniałam zrobić fotki przed ...
trochę pobawiłam się gazą , farbami kredowymi i tym razem 
nie użyłam ani grama past , ani wosków ...
efekt mi się bardzo podoba , mam nadzieję,że chociaż niektórym 
z Was się spodoba nowe wcielenie kanki :)
oto i ona ...














a teraz mykam dalej zdobić, bo jeszcze chwilka do 2-3 
więc mam jeszcze czas na małe co- nie co ;)
oczywiście myślę o decu i zdobieniu:)
śpijcie słodko Kochani i do jutra ...
Iwcia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz