wtorek, 2 czerwca 2015

Witam cieplutko po krótkiej przerwie :)
jak Wam pisałam były z odwiedzinkami nasze dzieci no i niestety 
wszystko co dobre i cudne szybko się kończy:(
dzień pożegnania to bardzo ciężki dzionek ...dom taki naraz pusty ...
wszystko wraca do codzienności i naraz jest tak smutno
musi minąć kilka dni,żeby wszystko wróciło do normy...
ja ucieknę w zdobienie ...mam co robić zaległe rzeczy czekają...
kilka bidulek do polakierowania ;)
na zamówienie mam do zrobienia kilka mydełek i ogromny kuferek 
na biżuterię jest naprawdę spory , niczym mała skrzynia :)
ale własnie taki ma być...
dobrze,że pożegnanie było dziś w domku , a nie na lotnisku, bo 
wylewam całe morze łez przy pożegnaniach i na lotnisku 
zawsze koło mnie jest "mokrutko"
dobrze,że lecę do dzieci z końcem sierpnia do połowy października 
i potem w grudniu na dłużej :) 
moja wnusia rośnie :))) mamusia czuję się też dobrze ,a wygląda
cudnie i kwitnąco:)))
opętani zakupami dla małej martwimy się teraz , czy zdąży te 
wszystkie cudeńka obnosić hihi 
ojjj najwyżej będziemy przebierać kilka razy na dzień;)
także czekam i odliczam dzionki do września:)))
pisze i ciągle myślę o moich dorosłych już dzieciaczkach :)
takie życie co zrobić , nie mam ich na co dzień, ale muszę się 
cieszyć każdą chwilką spędzoną z nimi :) 
dzięki Dziubeczki moje Kochane za wszystko, za to 
że jesteście właśnie Tacy :) Wy wiecie Jacy :)
Kocham bardzo i już tęsknię:)
muszę się Wam też pochwalić , bo dostałam dziś znowu 
całą reklamówkę grubej cudnej gipiury i super rzeczy :
znowu kaneczka moja ukochana , superanckie puszki :)
przyjechały wczesnym rankiem prosto z Żywca :)
wielkie dzięki Danusia:)
już widzę moimi oczkami ich metamorfozy :) 
no to czas działać 
miłego wtorku Kochani ...
cieszcie się słonkiem i ciepełkiem 
Iwcia


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz